Wpisy
Głośny skandal z miliarderem Michaiłem Prochorowem
potwierdza tezę, że oligarchowie to nie są biznesmeni, którzy zarobili ogromną
kasę w tak zwane „wiesołe 90-e”, lecz ci którzy siedzą za ścianką (tak w Rosji
potocznie nazywa się ściana Kremla).
Znana rosyjska dziennikarka i obrończyni
praw człowieka Olga Romanowa, która studiowała razem z Prochorowem w wywiadzie
dla niezależnej telewizji „Deszcz” wypowiedziała się o nim bardzo szorstko.
Parafrazując matkę rosyjskiego milionera Morozowa, który jeszcze na początku XX
wieku sponsorował bolszewików Lenina, ocena Prochorowa brzmiała mniej
więcej tak: „wcześniej tylko ja wiedziałam że jesteś durniem, a teraz cała
Moskwa to wie”. Jest to wyczerpująca ocena działalności politycznej
dwumetrowego miliardera. Naiwny Prochorow wpadł w pułapkę zastawioną na niego
przez demiurga rosyjskiej polityki wewnętrznej Władysława Surkowa, wiceszefa
kancelarii prezydenta FR.
Zdanie mówiące o tym, że wszyscy bogacze
są mądrzy nie ma nic wspólnego z rzeczywistością rosyjską. Najlepszym tego
przykładem jest właśnie życiorys Prochorowa. Dorobił się swoich 18 miliardów
dolarów działając, jako młodszy partner Władimira Potanina byłego wicepremiera
w rządzie Wiktora Czernomyrdina, twórcy Gazpromu.
Prochorow nigdy nie miał żadnych ambicji
politycznych, był znany w Rosji wyłącznie jako playboy i najbardziej pożądany
narzeczony dla milionów rosyjskich dziewcząt. Na początku roku 2007 Prochorow
został bohaterem skandalu we francuzskim Courchevel gdzie pod zarzutem
sutenerstwa został zatrzymany przez policję francuską i spędził 4 dni w
areszcie. Po czterech latach Republika Francuska odznaczyła młodego miliardera
Orderem Legii Honorowej za sponsorowanie « Roku Francji w Rosji » i
« Roku Rosji we Francji ». Ten piękny gest Nicolas`a Sarkozy`ego chyba błędnie przekonał
Prochorowa o tym, że pieniądze mogą wszystko.
Przebywając w tym błędnym przekonaniu
Prochorow dał się wmanewrować w aferę z partią Słuszna Sprawa, którą nabył w
sklepie « second hand» na zapleczu kremlowskiej kuchni. Partia ta jest
projektem wspomnianego Surkowa, który stworzył ją z politycznych odpadów.
Jednym ze składników tego cudownego tworu była «Partia Demokratyczna »
która razem z innymi podobnymi sztucznymi tworami produkcji pana Surkowa
wystąpiła w roli współzałożyciela « Słusznej Sprawy ». Owa fałszywa
partia « demokratyczna » miała jednak jedną zaletę,
mianowicie «lidera» w postaci Andrieja Bogdanowa. Ten przedziwny (nawet na
rosyjskie warunki) facet wypchnął w 2005 roku z tej partii byłego premiera
Michaiła Kasjanowa dokładnie w ten sam sposób w jaki pozbyto się kilka
dni temu Michaiła Prochorowa (sfałszowane protokoły, przekupienie
delegowanych na zjazd partii etc.). W jednym z wywiadów Bogdanow nawet przyznał
się, że dla niego nie jest problemem stworzenie partii na zamówienie:
« Klient płaci, ja robię». Tego rodzaju biznes polega na tym, że w Rosji
zarejestrować partię bez zgody Surkowa nie można, a pan Bogdanow jest jego
konfidentem.
Do tego trzeba jeszcze dodać, że
Bogdanow jest Wielkim Mistrzem Wielkiej Loży Rosji, czyli masonem a w ostatnich
wyborach prezydenckich w roku 2008 ubiegał się nawet o najwyższy urząd w kraju.
Kiedy naiwniakowi-miliarderowi przyszło do głowy wpisać na listę wyborczą mniej
więcej sensownych (jego zdaniem) ludzi został ostrzeżony przez Surkowa i jego
ludzi, że Dumie Państwowej potrzeba raczej takich cudownych przedstawicieli
narodu rosyjskiego jak Bogdanow i cała ta ferajna przebierańców, która mu
towarzyszy. Prochorow uparł się jednak przy swoim.
25 czerwca na Rosyjskiej scenie politycznej powstała faktycznie nowa śiła chociaż teoretycznie rzecz biorąc istniejąca od 3 lat partia po prostu wybrała nowego lidera – 46-letneiego miliardera, playboja i kawalera Michaiła Prochorowa.
Po co i dla czego jeden z
najbogatszych Rosjan postanowił zostać
politykiem? Oto pytanie na temat którego ne brakuje spekulacji na lamach prasy
Rosyjskie. Najwięcej komentatorów są zgodni do tego że ten uroczy dwumetrowy
facet wykonuje zadanie Kremla odświeżyć
nudny wygląd sceny politycznej zmonopolizowanej przez Putinowską „Jedną Rosję”
z dodatkiem kilku partii które mogą być śmiało odniesieni do dekoracyjnej
„kieszonkowej” opozycji. Podstawowe pytanie brzmi następująco – czy zmiana
lidera w partii która nawet nie jest reprezentowana w parlamencie jest
warunkiem wystarczającym żeby zmienić konfigurację życia politycznego w Rosji?
Raczkująca partia nie miała szczerze mówiąc znacznego poparcia w społeczeństwie.
Należała raczej do grona przebranej opozycji gdyż jej głównym sponsorem był
Anatolij Czubajs – obecnie szef spółki skarbu państwa „Rosnano”, kiedyś ojciec
chrzestny Rosyjskiej prywatyzacji. Dość słabe i mało przekonujące przemówienie
inauguracyjne pana Prochorowa nie zrobiło wrażenia na ekspertach lecz zostało
gorąco przyjęto przez obecnych na sali czlonków partii niewątpliwie
oczekujących polepszenia własnej sytuacji
finansowej dzięki miliardom nowego
szefa.
Troche pieprzu do tego jałowego widowiska dodał nowy głowny ideolog partii Władysław Inoziemcew który jest dobrze znany ze swoich lewicowych poglądów o którym mówiono źe jest bardziej lewy niż lewy brzeg Sekwany. W jaki sposób pan Prochorow zamierza pogodzić prawicową partię z lewicową ideologią na razie przewidzieć trudno ale większość komentatorów przeoczyła zupełnie niesamowite w warunkach dzisiejszej Rosji antyklerykalne przemówienie pana Inoziemcewa: „Widzę przyszłość Rosji – w przezwyciężeniu niewiedzy, dogmatyzmu i obskurantyzmu. Pierwszym krokiem w tym kierunku powinno zostać przywrócenie świeckości naszego rządu. Nadszedł czas żeby stanowczo przeciwstawić się w ateistycznym kraju prymitywnej religijności, która stała się obecnie projektemt biznesowym zakrojonym na szeroką skalę. Księża nie mają co robić w szkole, armii i instytucjach państwowych. Statki i samoloty mają latać i pływać, ponieważ są zrobione przez wykwalifikowanych pracowników, lecz nie dlatego, że były polewane świętą wodą z ręki popa na której widać zegarek, warty dziesiątki tysięcy dolarów”
Dzisiejsza Rosja jest przepełniona hypokryzją religijną. Głównym ustawodawcem mody (nie tylko w sensie politycznym lub etycznym) jest Cerkiew Prawosławna. Ostatni skandal wywołany wypowiedziami ojca Wsiewołoda Czaplina który zarządał wprowadzenia w kraju prawosławnego dress-code chyba przekonał Kremlowskich specjalistów od technologii politycznych że ateistów w kraju wcale nie brakuje. Należy się im aplauz. Brawo, panowie! W szeregach przebierańców „opozycyjnych” dziś nawet komuniści nie ryzykują kłócić się z Panem Bogiem – wszyszy są wierzący aż do obrzydzenia. Teraz można być pewnym że bez względu na oczywistą zależnośż Prochorowa od Kremla będzie miał sporo kibiców ze środowisk inteligencji która tradycyjnie w Rosji jest ateistyczna.
I co jest
dziwne – cerkiew milczy jak zaklęta. Jest temu zjawisku tylko dwa możliwe
tłumaczenia – albo nie dostała rozkazu z Kremla, albo Pan Bóg kazał wybaczać.
Osobiście uważam że w tym przypadku chodzi o to drugie.

Inicjatywa podsunięta przez prezydenta Francji
Bronisławowi Komorowskiemu- niespodziewana dla większości ekspertów- by
przekształcić Trójkąt Weimarski w Kwadrat włączając do niego Rosję może stać
się dla Polski „polityczną windą”. Innymi słowy, może przynieść temu ambitnemu
krajowi prawo do stąpania po szczycie europejskiej polityki. Temat jest
niezwykle aktualny w kontekście nadchodzącego półrocznego przewodnictwa Polski
w Unii Europejskiej.
Czym jest Trójkąt Weimarski?
Trójkąt Weimarski („Weimarer Dreieck” po niemiecku lub
„Triangle Weimar” po francusku) został utworzony 28 sierpnia 1991 roku na
spotkaniu ministrów spraw zagranicznych Polski, Francji i Niemiec (Krzysztof
Skubiszewski, Roland Dumas i Hans- Dietrich Genscher). Był to gest poparcia
skierowany w stronę tworzącej się polskiej państwowości ,wykreowany przez
europejskie mocarstwa. Pełna nazwa „trójkąta” to przecież Komitet Wsparcia
Francusko- Niemieckiego dla Współpracy z Polską. Zresztą głównym celem takiego formatu
współpracy tych trzech krajów, była pomoc Polsce – która nie posiadała
doświadczenia w prowadzeniu europejskiej polityki- w uzyskaniu członkostwa w UE
i NATO. Spotkania głów państw miały miejsce wiele razy: w Poznaniu w 1998, w
Nancy w 1999 roku, w Hamburgu w 2001, we Wrocławiu w 2003 roku oraz ponownie w
Nancy w 2005 roku. Weimarski szczyt planowany w 2006 roku został odroczony z
powodu odmowy Lecha Kaczyńskiego (wtedy polskiego prezydenta), który nie chciał
w nim wziąć udziału, bo uraziła go publikacja w niemieckim Die Tageszeitung. W
lipcu 2006 roku dobrze znany, niemiecki felietonista Peter Kohler wyśmiewał się
z braci Kaczyńskich z powodu ich zaściankowego patriotyzmu i niechęci do
Niemiec, nazywając ich „kartoflami”.
W celu zrozumienia rewolucyjnej oferty złożonej przez
prezydenta Francji Bronisławowi Komorowskiemu powinniśmy poczuć atmosferę
Trójkąta Weimarskiego, który został przekształcony przez Lecha Kaczyńskiego w
Trójkąt Bermudzki. Wszystkie francuskie i niemieckie intencje, których celem
była pomoc Polsce w uzyskaniu należnego jej miejsca w nowoczesnej Europie
niestety w nim zatonęły. Rosjanie znali Kaczyńskiego jako zawziętego rusofoba,
ale w porównaniu z jego niechęcią do Niemiec, stosunek do Rosji można nazwać
nieporozumieniem. Oto fragment z wyżej wymienionego artykułu traktującego o
„polskich kartoflach”:
„Wiadomo jednak, że Kaczyński chełpił się tym, że przez
lata żadnemu niemieckiemu politykowi nie podał nawet palca. Wystarczająco
często trąbił, że w ogóle nie zna Niemiec poza spluwaczką w męskiej toalecie na
lotnisku we Frankfurcie. Wiadomo, że urodzony w 1949 r. Kaczyński reprezentuje
to trudne pokolenie, które jeszcze przed swoimi narodzinami zostało przez
Niemcy ukąszone. Jest jasne, że w negatywnym światopoglądzie Kaczyńskiego od
średniowiecza każdy Niemiec konno prze na Wschód. Wzorem do naśladowania dla
Kaczyńskich był twórca Polski z 1919 r. Józef Piłsudski, który w 1926 r. odkrył
sterowaną demokrację i do 1935 r. napędzał półfaszystowski reżim wojskowy.”
Muszę potwierdzić całość oskarżeń padających pod adresem
byłego polskiego prezydenta - oskarżenia tego typu są tworzone nieustannie.
Nawet tak nagly komentarz ze strony Petera Kohlera zawiera najbardziej stosowny
fragmenty pochodzące ze skandalicznego artykułu. Teraz cała sytuacja się
pogarsza, stając się coraz bardziej niestosowna.
Jest oczywistym że, biorąc pod uwagę taki „podniosły”
charakter relacji, Trójkąt Weimarski nie miał żadnych szans bycia
„równoramiennym” Wadliwa polityka wschodnia i zachodnia Kaczyńskiego nie
pozwoliła Polsce zająć miejsca na jakie zasługiwała – jako szósty największy
kraj w Europie. Dlatego pojawienie się Bronisława Komorowskiego – znanego ze swojego
umiarkowania i trzeźwego umysłu – w Pałacu Belwederskim było postrzegane
z ulgą przez Europejczyków. Z tego samego powodu, Szczyt Trójkąta, który
odbył się 7 Lutego, tego roku w Warszawie rozpalił nadzieje na
odnowienie i poprawę w stosunkach między Starą i Nową Europa.
Nie obyło się bez sceptyków, którzy myśleli, że Komorowski nie jest
wystarczająco inteligentny – co więcej, nudny – i że nie zdoła nikogo
zaskoczyć. Dziennikarze starali się podłapać każdy błąd popełniony przez
stronę polską – Sarkozy, który nie miał parasola i przemókł do
suchej nitki, czy to że podczas spotkania ze swoimi kolegami polski Prezydent
zajął miejsce, zapominając przy tym zaoferować miejsca swoim gościom. Nic nie
zapowiadało przełomu. I nagle nieoczekiwana – i szokująca dla niektórych –
propozycja zostala złożona.
Zaproszenie do Pierwszej Ligi
Polityka zagraniczna Polski XX wieku ma jedną
charakterystyczną cechę – pewien rozdźwięk między roszczeniami tego ambitnego
kraju o zajęcie kluczowej roli w polityce europejskiej (czasami
międzynarodowej) a opinią reszty Europy. Niestety, to drugie było
zasłużone ze względu na fakt, że Polska zdawała się nosić garnitur dorosłego
mężczyzny, zachowując się jednocześnie jak pryszczaty nastolatek .
Możemy tutaj wspomnieć nadmierną klerykalizację polityki
wewnętrznej (niedopuszczalną w świeckiej Europie) czy też samozwańcze
przywództwo w Europie Wschodniej – w tym na terytorium poradzieckim. Wszystko
to przyczyniło się do izolacji Polski, która nie poddała się pragmatycznym prądom,
zdecydowanie przeciwstawiając się odwilży na linii Berlin-Moskwa i Paryż –
Moskwa. Podczas prezydentury Busha Jr, Polska stała się „Osłem Trojańskim”
Amerykanów w Europie. Przezwisko użyte do naśmiewania się z Polski
zostało wymyślone przez niemieckie media.
Stosunki z Rosja stanowiły znaczący przełom między
Polakami, Niemcami, Francuzami. Stara Europa, obiecując pragmatyczne
podejście do polityki, handluje pomyślnie z naszym krajem. Europejczycy uważają
że chwilowy profit komercyjny i ścisła współpraca z Rosja doprowadzi
ewentualnie do modernizacji Rosji; najpierw technologicznej, a następnie
– politycznej. Bracia Kaczyńscy, którzy wyobrażali sobie że są
Prometeuszami europejskich wartości demokratycznych promowali demokratyczny
model, który wydawał im się prawdziwie zachodnioeuropejski z maniakalną pasją.
Uwzględniając, że nie udało się im jednak stać
przykładem liberalnej demokracji, stali się pośmiewiskiem całej Europy. Prometeuszowa polityka
zagraniczna Polski - która doprowadziła do utworzenia Polsko-
Szwedzkiego projektu – „Partnerstwo Wschodnie” - w
rzeczywistości przekształciła się w pewnego rodzaju
szalony prozelityzm.
Inicjatywa Polskiego Prezydenta stała się szansą dla
pierwszej ligi europejskiej polityki, na którą Polska czekała od dawna. Obecność
Rosji w Trójkącie Weimarskim perfekcyjnie pasuje do interesów wszystkich
czterech partii. Można poczuć, ze Weimar płynie – pod nieobecność wspólnej
ideologii - pod podmuchem świeżej bryzy.
Trójkąt spełnił swój cel, do którego został utworzony w pierwszej
kolejności – w celu wprowadzenia Polski do EU oraz NATO. Trójkąt
musiał wolno umierać, jak stara, nieuleczalnie chora ciotka,
której nikt nie odłączył od respiratora, z czystej filantropii i miłosierdzia.
Rosyjsko- francusko- niemicki szczyt w Deauville – który
jest kontynuacja spotkań miedzy Putinem, Chirakiem I Schroderem – wskazał na
potrzebę trzy-bocznego partnerstwa. W przeciwieństwie
do zanikającego Trójkąta Weimarskiego, oś
Moskwa- Paryż-Berlin jest pełna pozytywnych treści.
Zatem, inicjatywa zaszczepiona Komorowskiemu przez
prezydenta Francji pojawiła się we właściwym czasie. Powinniśmy raczej widzieć
ją jako przyłączanie się Polski do osi Rosja- Franja- Niemcy, niż jako
przyłączanie się Rosji do weimarskiego trupa . Polska jest raczej ważna dla
Rosji z geopolitycznego (tranzyt do Europy), politycznego (6 co do wielkości
kraj EU, cieszący się specjalnymi relacjami z USA) punktu widzenia. Kooperacja
z Polską w pewnych sprawach jest ważna .
Prawa mniejszości rosyjskich w krajach bałtyckich,
obecności rosyjskich firm w prywatyzacji polskich kompanii naftowych i
energetycznych, nowa architektura europejskiego bezpieczeństwa, zaproponowana
przez Dmitrija Miedwiediewa– również odpowiada rosyjskim interesom. Rzadka
okazja do stworzenia nowego politycznego formatu – korzystnego dla wszystkich
uczestniczących - nie powinna być stracona. Radosław Sikorski – polski Minister
Spraw Zagranicznych – oświadczył że będzie się konsultował z Moskwą w sprawie
jej dołączenia do Trójkąta jak najszybciej. Możemy jedynie mięć nadzieję że
nasze Ministerstwo Spraw Zagranicznych powita Polską inicjatywę przychylnie.
PS. Sytuacja wyglądała tak, że na kilka dni przed opisywanymi wydarzeniami, dyskutowałem z moimi polskimi kolegami o możliwości dołączenia Rosji do Trójkąta Weimarskiego. Znany polski komentator polityczny Piotr Maciążek specjalizujący sie w tematyce WNP był bardzo zainteresowany moimi sugestiami o utworzeniu kwadratu z trójkąta. Niemniej jednak, pozostał on raczej sceptyczny w stosunku do realizacji projektu w takiej formie. Nie wierzę w mistykę, ale za sprawą cudu (a może nie?) nasz spór został usłyszany i rozwiązany przez samego polskiego Prezydenta – po mojej myśli.
Zatem dyplomacja zwykłych ludzi nie jest mitem!
Przyznam szczerze, że od dawna śledzę działalność ministra Sikorskiego, jeszcze od tej pory kiedy nie był ministrem. Nie zawsze podobało mi się to co robił ( i w jaki sposób), ale zawsze odczuwałem w nim pewien potencjał. W ostatnich latach Radosław Sikorski w bardzo ciekawy sposób ewoluował w swoim rozwoju jako człowiek i jako osoba ze świata polityki publicznej. Jest chyba najbardziej współczesnym ze wszystkich przedstawicieli polskich elit politycznych. Z ogromnym zainteresowaniem przeczytałem exposé Ministra spraw zagranicznych Polski i będąc rosyjskim publicystom, który za swoje główne profesjonalne i ludzkie zadanie uważa prawdziwe pojednanie polsko-rosyjskie chciałbym podzielić się z polskimi czytelnikami pewnymi refleksjami na jego temat.
Prawdą jest, że stosunki polsko-rosyjskie uległy znacznemu polepszeniu od tej pory jak Donald Tusk został premierem a Radosław Sikorski – ministrem spraw zagranicznych. Paradoksalnie do tego polepszenia przyczyniła się też smoleńska, polska tragedia narodowa, ale życie nie stoi w miejscu. Jeśli nie będziemy rozwijać stosunków dwustronnych zaczynie się stagnacja, po której przyjdzie regres. Każda polityka powinna być konsekwentna. Tak samo jak kolega Maciążek zwróciłem uwagę na zdanie ministra Sikorskiego odnośnie zasad działania w polityce zagranicznej: „wykonać pozytywny gest, a potem działać według zasady wzajemności”. Dobrze powiedziane lecz skoro pan minister wyznaje tą zasadę jak należy rozumieć wydarzenia, które nastąpiły dzień po wizycie w Warszawie Dmitrija Miedwiediewa, podczas których prezydent RP Bronisław Komorowski żądał w Washingtonie rozmieszczenia lotnictwa amerykańskiego na terenie Polski? Niby przed kim amerykanie powinni Polskę bronić – przed Niemcami czy Francuzami?
Niestety Zachód się myli kiedy uważa politykę wobec Rosji za polską specjalnością. O ile minister Sikorski jest dobrze zorientowany w polityce amerykańskiej czy brytyjskiej o tyle brakuje mu i jego współpracownikom wyczucia sytuacji na Wschód od Buga. Nieudana misja dwóch ministrów spraw zagranicznych (Polski i Niemiec) na Białorusi przed haniebnymi wyborami prezydenckimi jest najlepszym tego dowodem. Każdemu kto rozumie mentalność ludzi typu Łukaszenka było z góry wiadomo, że nic dobrego z tej wizyty nie będzie. Pisałem o tym na swoim polskim blogukiedy owa wizyta była planowana jeszcze 30 października m.r. Niestety okazało się, że wizyta się odbyła a jej skutki są dobrze znane.
Nie wiem kto wymyślił i stworzył Polsko-Rosyjskie Centrum Dialogu, ale jest ono moim zdaniem świetnym pomysłem. Z tym, że najlepsza koncepcja może być łatwo skompromitowana kiepskim wykonaniem. Mam nadzieję że Polska strona będzie reprezentowana ludźmi, którzy są godni wysokiej misji polsko- rosyjskiego pojednania, ale patrząc na wysiłki strony rosyjskiej odczuwam rozczarowanie. Wygląda na to, że Rosja będzie reprezentowana w tym Centrum wyłącznie oddanymi przedstawicielami środowisk zwanych potocznie „patriotycznymi”, którzy są bardzo podobni do swoich odpowiedników w Polsce. Nie wiem czy można oczekiwać powodzenia w pracy tych Centrów jeśli ze strony Rosji zasiądą przy stole rosyjskie Rydzyki i Macierewicze. Co by przeszkadzało Polsce zaprosić do udziału w obradach Centrum, Rosjan ze środowisk eksperckich i kulturalnych?
Rosja przeżywa dziś bardzo ciekawy, ale niełatwy okres. Kraj, który jak Polska słusznie uważa, że stosunki z Rosją są ważne i dąży do ich polepszenia powinien być dobrze poinformowany o swoim sąsiedzie, o tych zjawiskach społecznych, które powstają w Moskwie żeby mieć podstawy do podejmowania słusznych decyzji politycznych. Czytając codziennie prasę polską dochodzę do wniosku, że korespondenci akredytowani w Moskwie piszą swoje relacji na podstawie informacji jednej, najwyżej dwóch gazet rosyjskich. Nazwiska rosyjskich działaczy społecznych, którzy zostają prawdziwymi bohaterami narodowymi nie są znane polskiemu czytelnikowi. Z prasy polskiej wyłania się chmurny, szary, urzędniczy obraz Rosji pozbawiony nadziei na lepszą przyszłość. Jeszcze rok temu też tak myślałem. Lecz coś zaczyna się zmieniać – władza już nie jest tak pewna siebie jak wcześniej. Powstaje dialog władzy ze społeczeństwem – trudny, napięty ale to dopiero początek który daje nadzieję. Tej informacji o Rosji w Polsce nie ma. Właśnie MSZ powinien mieć świadomość nadchodzących w Federacji zmian żeby skutecznie prowadzić swoją politykę zagraniczną.
No
i łyżeczkę miodu na zakończenie. Albo minister Sikorski ma bardzo dobrych
speechwriterów albo sam jest bardzo utalentowanym znawcą sztuki mówienia, ale
tekst exposé jest moim zdaniem doskonały. Istnieje oczywiście jeszcze trzecia
wersja – że ktoś pomaga mu w domu, ale to tylko drobna złośliwość. Żarty na bok
– świetne przemówienie, dobrze zbilansowane i z umiarkowanym patosem. Niestety politycy rosyjscy w taki sposób
nie rozmawiają.


p.1- Wybór Dicka Cheney na swego Wice.
W roku 2000 году kandydat GOP G.Bush-junior zlecił Cheney poszukiwanie kandydata na stanowisko Wice-prezydenta. Ten śmiało wykorzystał zaufanie przyszłego prezydenta i ofiarnie zaproponował własną kandydaturę. I cud zdarzył się – Bush się zgodził. To była pierwsza bez wątpienia kluczowa i najbardziej błędna decyzja 43 prezydenta USA. Cheney nie marnując czasu fanatycznie rzucił do ataku całość Administracji Prezydenta w celu realizacji polityki zagranicznej opracowanej przez zespół neoconów. Jak później powiedział Richard Perle w wywiadzie dla New Yorker, jeśliby Bush rozkazał stworzyć zespół z ludzi Brenta Scowcrofta i Jima Bakera, wszystko mogłoby być inaczej. Ale urząd prezydencki ma coś wspólnego z brodą o której wiadomo że „Barba non facit philosophum”, czyli objęcie wysokiego stanowiska nie czyni człowieka mędrcem.
(To be continued)


W ciągu trzech-czterech lat Michaił Chodorkowski zostaje najbogatszym człowiekiem w Rosji. Jego majątek według ocen ekspertów sięga 18 miliardów dolarów. Okres machlojek finansowych, przywłaszczenie najbardziej „smacznych” kawałków tortu narodowego minął. Będąc człowiekiem bez wątpienia bardzo zdolnym, Chodorkowski zrozumiał że pieniędzy – to nie wszystko. Teraz zadanie jest inne – zostać częścią establishmentu, przywłaścić już nie forsę lecz władzę. W najbliższym otoczeniu młodego oligarchy pojawiają się ludzie mające powiązania w resortach siłowych (emerytowani generałowie MSW i FSB), zaczyna się finansowanie partii politycznych. Mądry miliarder nie ryzykuje kłaść wszystkie jaja do jednego koszyka. Ale wbrew powierzchownej formalnej logice najwięcej pieniędzy dostają komuniści. Na pierwszy rzut oka to jest bezsens – kapitalista wydaje pieniędzy na komunistów, ale to tylko na pierwszy rzut, gdyż na drugi już widać że partia komunistyczna ma drugi co do wielkości klub w Dumie Państwowej i oczywiście ma możliwość wpływać na proces ustawodawczy zwłaszcza w bardzo ciekawym dla Chodorkowskiego temacie gospodarczym i podatkowym. Chodorkowski przystępuje, jak on sam mówił, do skupu udziałów w parlamencie rosyjskim mając na celu zostać większościowym udziałowcom Dumy. JUKOS zamawia znanemu rosyjskiemu politologowi Stanisławowi Biełkowskiemu projekt zmiany Konstytucji Rosji. Pomysł oligarchy polega na przeksztaltowaniu republiki prezydenckiej w parlamencką. Złośliwcy płotkują że w taki sposób chce zostać premierem czyli pierwszą osobą w państwie, ponieważ w wyborach bezpośrednich prezydenckich miałby marne szansę (w Rosji żydzi, niestety nie są mile widziane na najwyższym stanowisku w państwie) a mając w kiszeni Dumę zostałby premierem bez problemów.
Jednocześnie zaczyna się sprzątanie w JUKOSie. Chodorkowski wydaje miliony dolarów na usługi najlepszych w świecie kancelarii prawniczych, doradczych i podatkowych. Buduje się nowy image JUKOSu – przejrzysty biznes według światowych standardów. Żeby ta zmiana została zauważona przez inwestorów zachodnich kilka milionów zostały wypłacone PR agencjom w Stanach Zjednoczonych i Anglii. Po co ten makijaż Chodorowskiemu? Ktoś z mądrych zachodnich doradców podpowiedział jemu że na tym można zrobić jeszcze „trochę” forsy kosztem zachodnich inwestorów. Jak powiedział Chodorkowski w wywiadzie dla angielskiego "Business New Europe”:
„Jestem wcieleniem trzech generacji rodziny Rothschildów w jednej osobie. Pierwsza generacja – rekiny-rabusiowi, druga - rozwój biznesu, trzecia – rodzina trzymająca władzę w Ameryce. “
Wśród dyrektorów JUKOSu pojawiają się takie osoby jak Lord Owen, były Brytyjski minister spraw zagranicznych, a z tymi z zachodnich inwestorów którzy zostali oszukani przez JUKOS Chodorkowski zawiera umowy pokojowe. Żeby Amerykanin Kenneth Dart wycofał ze wszystkich sądów swoje skargi na YUKOS i przestał publikować w gazetach całego światu artykuły o tym jak Chodorkowski oszukał jego na 100 milionów dolców, JUKOS wypłacił biedakowi od 120 do 160 milionów ale wzamian Dart zobowiązał się milczeć. Dziś ten pan nawet nie ma prawa udzielić wywiadu na ten delikatny temat. A jeszcze parę lat temu wydawca "Business New Europe” Ben Aris został wyrzucony przez security JUKOSu z walnego zgromadzenia udziałowców JUKOSu bez względu na to że miał upoważnienie Kennetha Darta, właściciela akcji na kwotę 100 milionów dolarów.
Kariera Michaiła Chodorkowskiego, historia jego wzlotu i upadku jeszcze czeka na swojego biografa. Mógłby to być fajny film lub powieść sensacyjna, ale na razie bohater główny nie nakręconego filmu siedzi w więzieniu i wygląda na to że nie łatwo jemu będzie uzyskać przed terminowe uwolnienie. Pozostaje pytanie: po co poszedł siedzieć prawie dobrowolnie, przecież miał możliwość dogadać się z Putinem lub po prostu opuścić kraj. Nie chciał. Moim zdaniem po prostu obraził się. Głupio, ale właśnie w ten sposób to wygląda. Usiłował zmienić ustrój polityczny w Rosji żeby zostać władcą ogromnego kraju, chciał sprzedać JUKOS który dostał od państwa w prezencie korporacjom międzynarodowym. Chodorkowski zapomniał że nie wolno rzucać kamienie w dom sąsiada jeżeli mieszkasz w szklanym domie. Sprawa Chodorkowskiego zmieniła Rosję i nie jestem pewien że w najlepszy sposób. Ale współautorem tych zmian został właśnie Chodorkowski.

Pięć staruszków – jeden rubel
Duże pieniędzy wymagały nowego szyldu i dywersyfikacji biznesu. Po to został założony nowy centrum „Międzybranżowe naukowo-techniczne programy” – w skrócie po rosyjsku MENATEP. Konkurencja na rynku usług finansowych w których specjalizował się Chodorkowski wzrosła i prowizji w transakcjach tego typu spadła aż do 3-5%. Zaczęł się nowy etap w biznesie – import. Pieniędzy zarobione w „pralnie” były wykorzystane dla zakupu za granicą dotąd nie znanych w Rosji towarów – komputerów. Marża w tym handlu wynosiła setki procentów. Ale na liście towarów importowanych do Rosji zespół Chodorkowskiego bez żądnych skrupułów umieścił i mniej technologiczne – na przykład Cognac „francuski” Napoleon bezpośrednio od producenta w Polsce etc. W grudniu 1988 Chodorkowski zakłada bank MENATEP i zauważa że naród radziecki ma niezłe oszczędności „pod materacem”. W ten sposób powstaje chyba pierwsza w byłym ZSRR piramida finansowa. Slogan reklamowy tej piramidy był taki: „Idziemy do rynku z prędkością 15 milionów rubli na godzinę”. Niestety po drodze z taką niesamowitą prędkością kilka milionów osób nie wytrzymały tempo i odpadły. Ten fakt że nie zdążyły zachować przy tym swoje oszczędności MENATEP jakoś nie zasmucił tym bardziej że kapitał banku w ten sposób podwoił się. Hasło tej operacji finansowej było „Pięć staruszków – jeden rubel”.
Biznes-projekt „Władza”













Karykatura R.Dąbrowskiego z blogu http://remekdabrowski.blox.pl umieszczona tu za uprzejmym zezwoleniem autora
Dopiero umiłkly fanfary po wizycie Rosyjskiego prezydenta w Warszawie jak obydwa przywódcy krajów, stan stosunków między którymi można określić jako zimne i niepewne pojednanie, odleceli każdy w swoją stronę – przywódca słowian zachodnich - za ocean, wschodnich – dużo bliżej – do Brukseli. Tak dziwnie zapłanowana wizyta D.Miedwiediewa stworzyła wrażenie jakby każdy z prezydentów potrzebował spotkania z kolegą akurat przed tym drugim spotkaniem – Komorowski z Obamą, Miedwiediew – z liderami UE. Co do Miedwiediewa tu wszystko jest proste jak drut („Gospodarka, głupcze!” Czyli zgoda UE na przystąpienie Rosji do WTO). Co do wizyty Komorowskiego w Washingtonie jasne jest że była to rutynowa wizyta prestyżowa po objęciu urzędu prezydenckiego, ale pewne szczegóły tej wizyty wymagają komentarzu. Polska od dawna wywiera presję na swoich Amerykańskich sojusznikach w sprawie zniesienia wiz. Nie jestem pewien że użyłem właściwego słowa. Ale kiedy ktoś tyle lat powtarza swoją uprzejmą prośbę tak czy owak to już presja. To jest sprawa między Polską a Ameryką i nie obchodzi inne kraje. Rozumiem że to obrażające że prezydent Komorowski miał kilka nieprzyjemnych minut wypełniając wniosek wizowy o czym szczegółowo opowiedział w swoim wywiadzie. Ale jest inna sprawa poruszona przez prezydenta Polski w Białym Domu. Chodzi mnie o F-16 które nie wiadomo czy będą one w ogóle stacjonowały w Polsce i czy będą uzbrojone czy nie. Z tym że Komorowski żąda właśnie uzbrojonych. Nie za bardzo rozumiem przed kim F-16 muszą bronić Polskę. Aż strach pomyśleć że właśnie przed tym krajem prezydent którego dopiero odwiedził Pałac Namiestnikowski. Tutaj trzeba zaznaczyć że właśnie z tym krajem Polska dąży do pojednania.
Nie będąc zwolennikiem PiSu jednak muszę przyznać że Jarosław Kaczyński jest w swojej wizji polityki zagranicznej jak najbardziej konsekwentny – nie chce żadnego pojednania z Rosją, uważa ten kraj za zagrożenie dla Polski, obarcza Rosję winą za katastrofę Smoleńską etc. Są to bredni ale bredni konsekwentne. Polityka zagraniczna prezydenta Komorowskiego jest dla mnie nie zrozumiała. Z jednej strony uroczyste przyjęcie Miedwiediewa w Warszawie, rozmowy o pojednaniu, z drugiej – żądanie od Amerykańskich sojuszników dodatkowych środków obronnych jakby artykuł 5 Traktatu Waszingtońskiego był niewystarczającą gwarancją bezpieczeństwa RP. Odnosząc sie do słynnego artykułu Kaczyńskiego „ Sojusznicy i Wartości” nasuwa się pytanie: „Jakie wartości wyznaje prezydent Komorowski?”
(cdn)














Nareszcie władza Rosyjska chyba zaczyna rozumieć że jest najwyższy czas
zdecydowanie przemówić urbi
et orbi (czyli do świata i do społeczeństwa Rosyjskiego) żeby w końcu ludzie
zrozumieli stosunek prezydenta i premiera do Stalina, demokracji, wolności,
praw człowieka i jeszcze wielu przeróżnych rzeczy którzy
są podstawą każdego spoleczeństwa. Ostatnio w Rosji istnieje bardzo
dziwna sytuacja: zapowiedziana przez
prezydenta Miedwiediewa modernizacja technologiczna odbywa
się (tak czy owak) w
kontekście przestarzałego systemu
politycznego który swoją drogą też wymaga modernizacji. Jeżeli polityka zagraniczna Rosji
istnieje i nawet ma na
swoim koncie pewne osiągnięcia, to polityka wewnętrzna raczej przypomina
lodówkę w której pozostał ostatni zgniły kawałek taniej kiełbasy wyborczej.
Uchwała
Dumy na temat Katynia jest naprawdę historycznym wydarzeniem ponieważ daje
nadzieje nie tylko na rozwój stosunków Rosyjsko-Polskich ale i na rozwój społeczeństwa obywatelskiego w Rosji. Nie będę
komentował samej Uchwaly gdyż
znakomity komentarz na ten temat znajdziecie Państwo w tekście Piotra Maciążka Łatwo
coś zniszczyć, trudno budować ale muszę podkreślić znaczenie tego dokumentu przede wszystkim dla Rosjan.
Polskim czytelnikom chyba niełatwo wyobrazić sobie że partia Komunistyczna FR do ostatniej kropli krwi broniła w
Dumie swej opinii o Katyniu (wszystkie dokumenty są sfałszowane przez
nieznanych sprawców, wszystkiemu są winni hitlerowcy i inne bredni). A przecież
partia ta ma nie mniej 20% poparcia wyborców Rosyjskich. Sondaż opinii
społecznej przeprowadzony przez
Rosyjski Lewada Centrum ujawnił szokujące dane: 48% Rosjan pozytywnie ocenia
rolę Stalina w historii narodowej i tylko 33 – negatywnie. Reszta (19%) nie ma
zdania na ten temat. Dzisiejszej Rosji potrzebne przede wszystkim pojednanie
narodowe które musi polegać na ideologicznej detronizacji Stalina
poprzez ujawnienie jego przestępstw przeciwko
narodowi radzieckiego o których nawet we współczesnych podręcznikach historii
mówi się bardzo niewiele i ostrożnie.
Ostrożną
nadzieję budzi pod tym względem osoba nowego Przewodniczącego Rady
Prezydenckiej dla spraw rozwoju społeczeństwa obywatelskiego i praw
człowieka pana Michaiła Fiedotowa. Już ogłoszona została data pierwszego
posiedzenia Rady w styczniu 2011 gdzie zgodnie z zapowiedzią Przewodniczącego będzie
rozpatrzona sprawa destalinizacji. Pojutrze członkowie Rady muszą omówić
wszystkie szczegóły na roboczym posiedzeniu na razie bez udziału prezydenta.
Jestem niepoprawnym ateistom ale akurat w tym przypadku mogę szczerze powiedzieć:
„Pomóż im Boże!”








| Pn | Wt | Śr | Cz | Pt | So | Nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 1 | ||||||
| 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 |
| 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 |
| 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 |
| 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 |
| 30 | 31 |
kontakt z autorem: g.tinsky@gazeta.pl
Gregory Tinsky